9 - O tym, czym różniła się pierwsza ciąża od drugiej

Zostało mi już tylko 11 dni do dnia zero ;) Dużo i mało równocześnie. Chwilowo, pewnie pod wpływem hormonów ciążowych, jestem w bardzo refleksyjnym nastroju. Stąd dziś wpis o tym jakie widzę różnice pomiędzy ciążami.



  • W pierwszą ciążę zaszłam latem, w drugą zimą. Nie spodziewałam się nawet, że samopoczucie jest aż tak zależne od pory roku i pogody. Przy pierwszej ciąży lato zniszczyły mi ciągłe i nieustające mdłości, przy drugiej - przeszkadza mi wszystko. Ponad 30 stopniowe upały w połączeniu z dziewiątym miesiącem zafundowały mi opuchliznę nóg i rąk, do tego kłopoty z oddychaniem, duszności (więc siedzę z wilgotnym ręcznikiem na plechach) i wieczne uziemienie. Wyjście z domu? Mogę tylko pomarzyć, bo nawet z wyprawy do sklepu przy końcu ulicy mogłabym nie wrócić.
  • Przy pierwszej ciąży miałam mdłości i nudności cały czas. Od początku do końca. Miałam nawet taki rytuał, że nie zaczynałam się rano ubierać dopóki nie zwymiotowałam. Często było tak, że to nudności mnie budziły. Poza tym wymiotowałam jeśli zjadłam coś niezdrowego ( a na przykład zdarzało mi się mieć dziką ochotę na pizzę) albo połykałam tabletki. W drugiej ciąży poranne mdłości miałam może tydzień. I tyle. Jedyne, co się powtarza to to, że nie mogę połykać tabletek w całości, bo od razu je zwracam. A poza tym cud miód i orzeszki.

  • W drugiej ciąży nie miałam ślinotoku. Kto go doświadczył ten wie jak bardzo to upierdliwa przypadłość. Tym bardziej, że ślina była gorzka i obrzydliwa, więc cały czas gdzieś musiałam ją wypluwać.


  • W drugiej ciąży przytyłam dużo mniej - ale to bardzo szeroki temat, więc też za niedługo umieszczę o nim osobny wpis. W każdym razie w tej chwili, tuż przed urodzeniem drugiego dziecka ważę 2 kg więcej niż przed ciążą.

  • W drugiej ciąży pojawiła się u mnie cukrzyca ciążowa, co jest pewnie po części jedną z odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie przytyłam tak bardzo. Nigdy w życiu nie miałam problemów z cukrem, a teraz po prostu się pojawiły.
  • Przy pierwszej ciąży miałam problemy z cerą i trądzik jak w gimnazjum, przy drugiej - żadnych zmian.
  • W pierwszej ciąży strasznie przeszkadzały mi własne piersi.  Bolały, swędziały, ogólnie cuda. W drugiej - nic.
  • Dużo łatwiej przyszło mi kompletowanie wyprawki, o czym na pewno pojawi się wpis w niedalekiej przyszłości. Wiedziałam już, co jest potrzebne, a co nie; co trzeba kupić od razu a z czym można poczekać. Dzięki temu nie musiałam przebijać się przez stronki, na których porady mieszają się z reklamami, więc nie bardzo wiadomo, jakim informacją można ufać.
    • Przy pierwszej ciąży towarzyszyło mi dużo więcej emocji, byłam podekscytowana właściwie cały czas. Wspominam ten okres jako czas ciągłego spojrzenia wewnątrz siebie i skupienia na tym, co się aktualnie dzieje w środku. Raz w tygodniu siadałam i czytałam na wszelkich możliwych stronach o tym jak wygląda rozwój dziecka w tym aktualnym tygodniu. Na początku nie jest to może zbyt pasjonujące, bo zmiany nie zachodzą znowu aż tak szybko i często tydzień pokrywał się z poprzednim a zmieniała się tylko wielkość, ale specjalnie mi to nie przeszkadzało. Z wyczekiwaniem wyglądałam zmian, które były opisywane pod hasłem "co się dzieje z tobą". Potem na siłę doszukiwałam się, czy faktycznie jest tak, jak napisali.

             W drugiej ciąży jest spokojniej. Wiem już, że nie muszę dokładnie orientować się, co się dzieje          aktualnie, Nie mam na to większego wpływu, więc muszę zaufać naturze i lekarce. I to wystarczy. Nie szukałam na siłę chorób, wymyślonych problemów. Nie zastanawiałam się nad tym, czy aby na pewno wszystko w porządku. Dlaczego? Bo z jednym dzieckiem już w domu, nie miałam czasu zbyt wiele myśleć.

    • Nie jestem tak negatywnie nastawiona do porodu. Tym razem nie chodziłam do szkoły rodzenia i nie czytałam poradników, a jestem dużo spokojniejsza niż za pierwszym razem, pomimo, że wiem już, że praktyka odbiega od teorii. To proste - raz się udało, więc drugi raz też dam radę.


    A jak to wyglądało u Was? Macie podobne wnioski? Za drugim razem jest łatwiej? 

    Komentarze