6 - Plan porodu - podsumowanie

Kilka ostatnich dni skupiłam się na planie porodu widzianym z mojego punktu siedzenia - czyli osoby w żaden sposób nie związanej z medycyną. Przerobiłam punkt po punkcie, ale opracowanie nie byłoby pełne bez podsumowania. Poprzednie części możecie znaleźć TU, TU i TUTAJ.

Otóż:

- Plan porodu trzeba uzupełniać z położną, ewentualnie wątpliwości wyjaśnić z ginekologiem - osoba z zewnątrz nie jest w stanie odpowiedzieć na niektóre pytania. Chociażby o zgodę na chwyt Kristellera, czy masaż szyjki macicy. Albo o znieczulenie zewnątrzoponowe i dolargan.
Jasne, że mam swoje zdanie w tej sprawie, ale nie jest ono oparte na faktach, a mojej własnej intuicji.

Dla przyszłej mamy, która chce być dobrze przygotowana do porodu, intuicja to za mało.



- Moim zdaniem, Fundacja Rodzic Po Ludzku powinna wprowadzić zmiany w planie porodu. Niektóre punkty są po prostu głupie. Na przykład to, że rodząca chciałaby rodzić na sali z toaletą, prysznicem, wanną, że chciałaby rodzić na stołku porodowym itd. To nie jest kwestia, która powinna być w omawiana przy porodzie, a powinna być wzięta pod uwagę wcześniej, przy wyborze porodówki. W szpitalu nie ma toalet na porodówce? Ok, pojadę do innego. Proste.

Jeżeli w szpitalu NIE MA danego sprzętu, to NIE MOŻNA z niego korzystać.

Przy okazji może krótszy, konkretniejszy plan porodu byłby bardziej szanowany przez personel szpitala. Jego przeczytanie zajmowałoby po prostu mniej czasu, a co za tym idzie może częściej byłby brany pod uwagę.


 - Słuchając relacji koleżanek i czytając opowieści Młodych Matek w internecie mam wrażenie, że plan porodu to mit. Plan planem, a życie życiem.
A szkoda, bo idea jest dobra.

Czy to wina szpitala, że plany porodu nie są realizowane? 

Uważam, że nie. Moim zdaniem standardy opieki okołoporodowej powinny zmienić się w taki sposób, że żadne plany porodu nie powinny być potrzebne. Dobro matki i dziecka powinno być nadrzędne i tylko nim powinno się kierować w czasie przyjmowania porodu. To znaczy, że jeśli trzeba naciąć krocze to się po prostu nacina, jeśli kobieta cierpi to podejmuje się kroki by ulżyć jej w bólu. Bez wymyślania, bez kombinowania, bez pisania elaboratów na cztery strony, których nikt nigdy nie przeczyta.



Komentarze