17 - Jak w rzeczywistości wygląda wizyta położnej?

Pierwsza patronażowa wizyta położnej to zawsze stres. Często nie znamy osoby, która do nas przyjdzie i zwyczajnie w świecie boimy się jak taka wizyta będzie wyglądać.

Bo może położna będzie nas oceniać? Pewnie powie, że jest bałagan, a dziecko zaniedbane. Czego ona w ogóle będzie chciała? 
Na wykonanie pierwszej wizyty położna ma 48 h od wyjścia noworodka i matki ze szpitala do domu. Czyli w efekcie - wracasz do domu ze świeżym dzieciątkiem, czujesz się zmęczona i wypluta, często masz całą plejadę gwiazd (znaną też jako wizytacje rodziny i znajomych) - krótko mówiąc - masz dość. Wszystkiego i wszystkich.

Tymczasem, czeka Cię jeszcze jedna wizyta. 

Po pierwsze - położna nie przychodzi oceniać stanu porządku w mieszkaniu. Wątpię, żeby oczekiwała wylizanej podłogi. Położna jest osobą, która najlepiej wie, w jakiej sytuacji znalazła się młoda matka i na pewno nie będzie oczekiwała od niej nierealnych rzeczy. 

Dopiero wróciłaś z Maluszkiem do domu - to na nim i na sobie powinnaś się skupić - olać sprzątanie, olać gotowanie! Zajmij się tym, co jest teraz najważniejsze!


Położna nie jest Twoim wrogiem, ona ma pomóc. Pokaże jak wykąpać dziecko, jak prawidłowo przystawić je do piersi a nawet ściągnie szwy ze zszytego krocza... i tu nie ma lipy. 

Kiedy o tym słyszałam na Szkole Rodzenia to pomyślałam sobie tylko: ta, ta, akurat. Tymczasem to szczera prawda. Tak to powinno wyglądać, a jeżeli Twoja położna nie proponuje sama takiej pomocy, to wyraźnie o nią poproś. Masz prawo pytać i mieć wątpliwości... a nikt nie pomoże Ci w tej sytuacji lepiej niż profesjonalna położna.


Dodatkowo, na każdej wizycie położna waży dziecko, żeby chociaż w pierwszych tygodniach życia monitorować przyrost masy. Oceni stan skóry, rozpozna ewentualną żółtaczkę i podpowie, co robić żeby było lepiej.

Czy u Was też wizyta położnej przebiega w ten sposób? Czy o czymś zapomniałam? :)

Komentarze