21 - co tu się odjaniepawliło?

Właśnie takie pytanie sobie zadaję. Patrzę na poprzednie wpisy i zastanawiam się, co się ze mną stało?

Brzydzę się tymi wszystkimi madkami, które dzielą się w internetach swoimi mądrościami życiowymi, a tymczasem sama zaczęłam uderzać w ten ton.
Porady?

Nie mogę ich nikomu udzielać, bo się nie znam. Mam wiedzę z jednej, wybiórczo przerobionej książki i dużo intuicji. Tyle. Trochę za mało żeby kreować się na wszechwiedzącą. Co z resztą, samo w sobie jest szalenie irytujące.

A przecież ja nie znoszę blogów parentingowych!
I tego całego gówna pod tytułem: umyłam dziecko w nierafinowanym oleju kokosowym, a teraz gotuję pyszny obiadek bez glutenu, laktozy, jaj i białka mleka krowiego, które rzeczone dziecko zje samodzielnie, koniecznie metodą blw, siedząc w najnowszym modelu krzesełka za tysiąc złotych, a potem pójdziemy na fitness w parku. Oczywiście, weźmiemy ze sobą nasz designerski wózek o wartości małego samochodu.

Błagam.

Ludzie tak nie żyją.
Przynajmniej, nie w realnym świecie.

Mamy dwa podstawowe gatunki matek - Kopciuszki i Panie Idealne.

Kopciuszki cierpią. Ciągle, nieustannie. Bo są zmęczone, bo ostatnią ciepłą kawę wypiły w 1854 roku, bo są niewyspane, bo mają high needed baby, bo coś tam. Zawsze znajdzie się jakiś argument żeby podkreślić jakie są uciśnione. Pragną uwagi, ale nie wiedzą jak ją na siebie skierować. Wyglądają jakby coś je przeżuło i wypluło z niesmakiem. Brudne, w zaplutych ciuchach, fryzjera widziały w czasach przeddzieciowych. Teraz nie mówią mu nawet dzień dobry na ulicy, bo i tak ich nie pamięta.


Pani Idealna to przeciwieństwo Kopciuszka. To matka, która urodziła tylko i wyłącznie siłami natury, bez znieczulenia, zgodnie z planem porodu. Całą ciążę uczęszczała na jogę, której zawdzięcza świetną figurę w dwa dni po porodzie. Piersią karmi do osiemnastych urodzin. Minimum. Gotuje zdrowo, nowocześnie, kolorowo, a przede wszystkim fit. Najlepiej z użyciem amarantusa i oleju z czarnuszki. Wszystko musi być bio. Wege. Gluten free. I cholera wie, co jeszcze. Do tego ma perfekcyjny makijaż, idealne ciuchy i wspaniałe dziecko, które od drugiej doby życia korzysta z toalety i przesypia całe noce.


Serio? Ręka do góry, kto kupuje te opowieści?

Życie nie jest czarno-białe. Nigdy. Nie ma idealnych ludzi.
Założę się, że większość matek jest zwyczajna. To znaczy jednego dnia ogarnie się i wygląda jak gwiazda Hollywoodu, a innego dnia biega do wieczora w rozciągniętej pidżamie i przetłuszczonych włosach. I nie ma w tym nic złego. To naturalne, bo jesteśmy ludźmi, a nie robotami.
Wszyscy miewamy lepsze i gorsze dni.

Przynajmniej, ja mam.

Dlatego też, z ręką na sercu - obiecuję, że przestanę trzymać ten kij w tyłku i wrócę na ziemię, czyli zacznę pisać tak jak planowałam od początku.

Najzwyczajniej.

Komentarze