22 - Wciąż zbyt mało czasu

Nie było mnie tutaj przeszło miesiąc. Żałuję i obiecuję poprawę. Zaczynając pisać miałam wielkie plany... i nadal mam. Nic się w tym temacie nie zmieniło. Na własne usprawiedliwienie mam tylko to, że dziewczyny nie dają mi żyć.

Kiedy miałam tylko Małą J. wiedziałam, że między 12 a 15 są trzy godziny dla mnie. To czas, który poświęcałam na zrobienie obiadu, prania, posprzątanie, zajęcie się sobą. To był czas, w którym mogłam poczytać coś dla siebie lub nawet użyć komputera. Tak, tak - były takie czasy.

W pierwszych tygodniach Mini A. była zsynchronizowana z Małą J. i spały w jednym czasie. Cudownie! Ten czas, z kolei wykorzystywałam na regenerację sił. Na wypicie kawy zbożowej (fuj!) i rozprostowanie nóżek... i cały ten domowy Sajgon do ogarnięcia.


Teraz, kiedy Mini A. ma już skończone 3 miesiące - dobrobyt się skończył. Dziewczyny nie śpią już w jednym czasie... a są też dni, gdy Mała J. nie ma drzemki wcale! Co jest dla mnie osobistą tragedią... No dobra, może nie tragedią, ale czasu nie mam prawie wcale.

Wolniejszą chwilę mam dopiero, kiedy dziewczyny pójdą spać. Tyle, że wtedy ja też padam na twarz!

Ale to nic! Mam mnóstwo nowych pomysłów i nowych tematów, którymi chciałabym się podzielić ze światem! I zamierzam to zrobić!

Dlatego zapraszam na recenzje książek i zabawek dla dzieci, które w moim domu pojawiają się całymi tonami. Przygotowuję także test porównawczy kilku firm pieluch dla maluchów. Zamierzam też podzielić się sprawdzonymi przepisami na tanie i pyszne obiady - z glutenem, laktozą i krowim białkiem! A co!

Komentarze